W niedzielę, 29 czerwca 2025 r. nasi turyści oficjalnie otworzyli sezon wakacyjny!
Razem z naszym przewodnikiem sudeckim, Miłoszem Lassotą wyruszyliśmy na niedługą, aczkolwiek pełną atrakcji wycieczkę w Góry Suche i Wałbrzyskie. Gościem specjalnym naszej wyprawy była Justynka ( na razie postać tajemnicza 🙂 )
Wędrówkę rozpoczęliśmy w Głuszycy, skąd polnymi ścieżkami, przez pełne pachnących kwiatów i ziół łąki dotarliśmy na Przełęcz pod Gomólnikiem Małym. Odpoczywaliśmy i delektowaliśmy się nie tylko kanapkami, ale zapierającymi dech widokami na pozostawioną za nami Głuszycę i okoliczne pasma górskie. Najbardziej zaskoczył nas widok na „naszą” Ślężę i Sky Tower we Wrocławiu!!
Wejście na szczyt Gomólnik Mały i taras widokowy nie było tak bardzo strome, jak się spodziewaliśmy, a warto było trochę się zmęczyć, bo rozpościerająca się stamtąd panorama jest naprawdę przepiękna! Masyw Włodarza, pod którym znajdują się zabudowania Głuszycy, Wielka Sowa, Kalenica, Masyw Ślęży, Borowa, Rogowiec, Jeleniec – czy trzeba jeszcze coś dodać? Taras został oddany do użytku w 2023r., wcześniej na Gomólniku był po prostu fantastyczny punkt widokowy, do którego nie prowadziły żadne szlaki. I ten Gomólnik, jeszcze bez platformy, ma swoją romantyczną historię – otóż nasz przewodnik, Miłosz, dwa lata temu oświadczył się tu tej wyżej wspomnianej tajemniczej Justynce, obecnie już swojej żonie 🙂
Po Gomólniku nastał czas na kolejne strome podejście, tym razem na najwyżej położone ruiny zamku w Polsce, czyli Rogowiec. Po przejściu przez Skalną Bramę rozpoczęliśmy wspinaczkę, ale kto by miał czas na przejmowanie się pionowymi podejściami, kiedy po drodze napotkaliśmy takie cuda!! O ile Hala Gąsienicowa w Tatrach ma swoją wierzbówkę kiprzycę, tak śmiało można powiedzieć, że Góry Suche mają swoje połacie lilii złotogłów. I kolejne bajeczne widoki!
Dlaczego wydawało się nam, że strome podejścia będą miały łagodne zejścia? Otóż nie miały!!! Na czym kto mógł i dał radę, ratując się kijkami, wykonując przedziwne ćwiczenia gimnastyczne, nieco poturbowani, ze zdartymi kolanami i łokciami zeszliśmy do całkowicie off-line miejscowości Rybnica Mała. Najwytrwalsi pokonali jeszcze jedno strome podejście na Przełęcz pod Wawrzyniakiem, a na końcu naszej wyprawy wszyscy spotkaliśmy się w Browarze Jedlinka, na bardzo zasłużony odpoczynek, żurek i oczywiście zimne lokalne piwo.
Nasi fantastyczni niedzielni turyści, dziękujemy Wam za wytrwałość, niezłomność i świetne humory. Oczywiście najmłodsi wędrowcy jak zawsze pokonali trasę bez większego wysiłku, cóż to dla nich takie podejścia i zejścia 🙂 Wszyscy byliście bardzo dzielni i za tę Waszą siłę i hart ducha bardzo Wam dziękujemy!!
Naszemu przewodnikowi dziękujemy za fantastyczne opowieści – Miłosz nie tylko imponuje nam wiedzą o górach, to zapalony przyrodnik, gawędziarz, dobry duch naszych wypraw, opiekun. Justynkę zapraszamy oczywiście na nasze kolejne wędrówki – z nami zawsze jest ciekawie 🙂
Szczęśliwie do domu przywiózł nas Filip, który kolejny raz okazał nam życzliwość i wyrozumiałość w nagłej potrzebie. Dziękujemy!!
Z turystycznym pozdrowieniem
Agnieszka Batura i Krzyś Stanek