25 kwietnia 2026r. wybraliśmy się w Góry Żytawskie, kilka kilometrów od polskiej granicy, tuż za Bogatynią. Są one częścią Gór Łużyckich. Mówi się, że to najpiękniejszy zakątek na styku Polski, Czech i Niemiec.
Głównym celem naszej wycieczki był Oybin – niewielka miejscowość uzdrowiskowa, gdzie na szczycie wzgórza o tej samej nazwie, powstała w drugiej połowie XIII wieku pierwsza warownia. Jej zadaniem było strzec ważnego traktu handlowego prowadzącego z Czech do Łużyc. Był to jeden z istotniejszych zamków na szlaku, a jego mury nigdy nie zostały sforsowane. Około sto lat po wzniesieniu warowni pojawił się tutaj klasztor celestynów, ufundowany przez cesarza Karola IV. Niestety kilka wieków później najpierw pożar, później obryw skalny sprawiły, że klasztor został opuszczony i zamknięty. Wkrótce podobny los spotkał zamek.
Po skalnych schodach, przeciskając się przez wąskie rozpadliny dotarliśmy do dobrze zakonserwowanych ruin wcześniej nie zdobytego zamku, z wieloma ciekawymi miejscami – korytarz biblioteki klasztornej, kościół klasztorny, sala koncertowa, izba przeora. Na szczycie zachowały się fragmenty murów i cmentarz klasztorny. Z wieży kościelnej wspaniałe widoki.
To chyba jedno z najpiękniejszych miejsc w Sudetach, po zwiedzeniu którego zeszliśmy dwiema różnymi ścieżkami – łatwiejszą i trochę trudniejszą do stacji kolejki wąskotorowej w Oybinie.
Po drodze na szczyt i z powrotem podziwialiśmy fantazyjne formy skalne i panoramiczne widoki.
Żytawska Kolej Wąskotorowa, która od ponad stu lat łączy Oybin z Zittau (Żytawą) i okolicznymi wioskami to kolejna atrakcja Gór Żytawskich. Tory mają zaledwie 750 mm rozstawu. Szczególną ciekawostką są parowe lokomotywy, które ciągną za sobą pióropusze szarego dymu, co jednak nie odstraszyło niektórych naszych turystów od podróżowania odkrytą częścią wagoników.
Kolejką wąskotorową dojechaliśmy z Oybina do Zittau, a stamtąd już autobusem wrócili do domu.
Zittau odwiedziliśmy na krótko na początku naszej wycieczki. To zabytkowe miasteczko o 750-letniej historii. Przeszliśmy spacerem przez Rynek, zobaczyli odnowiony Ratusz i starymi uliczkami, dotarli do kolorowej dzielnicy, gdzie krowy chodzą po pionowych ścianach. Niegdyś było to smutne i szare osiedle robotnicze, obecnie kolorowa kompozycja barw i kształtów.
Dzięki temu opustoszałe domy znalazły nowych lokatorów i osiedle tętni życiem.
Warto jeszcze wspomnieć, że po drodze w Góry Żytawskie przejeżdżaliśmy obok „wielkiej dziury”, czyli gigantycznej kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, której obszar wynosi ponad 25 km kwadratowych, a głębokość nawet do 300m. Węgiel przesyłany jest bezpośrednio do elektrowni Bogatynia, obecnie najnowocześniejszej w Polsce.
Wyjechaliśmy o 7 rano, a o 20 już byliśmy w domu. Polecamy tę bogatą w różnorodne wrażenia wycieczkę na weekendowy wypad. Z Bogatyni do Oybina jedzie się 20 minut.
Naszej przewodniczce p. Agnieszce Łabęckiej dziękujemy za kolejną ciekawą wycieczkę.
Elżbieta Węgrzynowska i Dorota Pańkowska