Twierdza Kłodzko
Wczesnym rankiem 20 września 2025 grupa turystów naszego oddziału wybrała się do Kłodzka. Miasto – perełka, zachwyca różnorodnością, przyciąga turystów, urzekając wspaniałą architekturą, historią, klimatem, zabytkami. Towarzyszył nam nikt inny jak Miłosz Lassota, pomysłodawca tej wyprawy, chociaż pewnie sam już o tym nie pamięta.
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzana monumentalnej Twierdzy Kłodzka – symbolu miasta, górującą nad kłodzkimi kamieniczkami. Podążając za przewodnikiem (przyodzianym na wzór żołnierza pruskiego z czasów wojen napoleońskich) przeszliśmy niedługi fragment podziemnych chodników kontrminowych, czasem mocno pochylając głowy, by nie zawadzić o sklepienie. Najodważniejsi dali namówić się na przejście 600 m trasy zwanej „Krasnal”. Trasa ta słynie nie tyle z egipskich ciemności, ale z tego, że przy końcu jej wymiary to 60 cm szerokości i niecałe 90 cm wysokości. Jedni na kolanach, inni na kaczuszkę, a jeszcze inni nogami …. do przodu….ważne, że ilość turystów nam się po zwiedzaniu podziemnego labiryntu zgadzała 🙂
Górna część trasy to przede wszystkim dobrze zachowane ślady architektury obronnej XVII-XVIII wieku – warownie, kazamaty, zbrojownie, forty, donżon. Pod Bastionem Alarmowym chętni wspinali się po schodach, którymi w kultowym serialu „Czterej Pancerni i pies” Janek z załogą Rudego ścigali się wspinając na koronę bastionu. Z bastionów rozpościera się fenomenalny widok na panoramę miasta oraz gór otaczających ziemię kłodzką. Słuchaliśmy z niedowierzaniem, jakie pomysły po drugiej wojnie światowej pojawiały się na zagospodarowanie obiektu – centrala rybna i jajczarska, plantacja pieczarek, wyburzenie obiektu (!), przez chwilę znajdowała się tu wytwórnia win (marki wino). My nasze zwiedzanie Twierdzy zakończyliśmy hucznie – „Achtung ! Feuer!”– i całe Kłodzko już wiedziało, że to turyści z dolnobrzeskiego oddziału PTTK rządzą na Twierdzy!!
Podziemna Trasa Turystyczna zaskoczyła nas surowością – liczące nawet 30 m głębokości piwnice tworzą gęstą sieć korytarzy i komór. Jest tu ciasno i wilgotno, ale fantastycznie czuć tu atmosferę dawnego Kłodzka. I tylko odważni wysłuchali opowieści o karach w XVI w. 🙂
Z ciemnych podziemi wyszliśmy na skąpany we wrześniowym słońcu ryneczek Kłodzka – razem z Miłoszem spacerowaliśmy pomiędzy kamienicami, dookoła ratusza, wokół kolumny maryjnej, zachwycaliśmy się bogatym wnętrzem Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – najstarszej świątyni Kłodzka i jednego z najwspanialszych przykładów gotyku sakralnego w tej części Polski. I nie musicie jechać do Pragi i przepychać się w tłumie turystów na Moście Karola – odwiedźcie Kłodzko i przespacerujcie się mostem na Młynówce. To cudo jest starsze od mostu praskiego, otoczony jest kamiennymi balustradami na których ustawione są kamienne figury- kto raz stanął na nim, będzie chciał tu wracać! O tym moście mówi się czasem „most na jajach” – w czasie budowy mostu chłopi z okolicznych wsi zmuszani byli dostarczać do Kłodzka jaja. Białka były mieszane z wapnem w zaprawę, zaś żółtka sprzedawane były po halerzu za łyżkę. Ostatnim punktem naszego spaceru była wizyta w Klasztorze Ojców Franciszkanów. Tu na własne oczy mogliśmy przekonać się, jak tragiczne chwile przeżyło Kłodzko podczas ubiegłorocznej powodzi. Zniszczenia w klasztorze są przeogromne, na ścianie zaznaczone są poziomy wielkiej wody- tej z 1997 roku i tej z 2024. Klasztor jest wciąż osuszany, remontowany i ….. przy każdej powodzi zalewany. Kierując się do autobusu zatrzymaliśmy się przy najstarszej kamienicy przy ulicy Grottgera – „Pod Wilkiem”. Legenda mówi, że kiedy spotkają się trzy siódemki, kataklizm przyjdzie i wówczas wilk wody w Kłodzku się napije. I tak się stało w nocy z 7 na 8 lipca 1997 roku.
Dziękujemy Wam za kolejną wspólną wyprawę – Wasza radość poznawania daje nam siłę i motywację do działania! Miłosz, druhu nasz 🙂 Dobrze, że zawsze jesteś z nami. A bez szwanku jak zawsze woził nas Filip – też już „nasz” 🙂 Do zobaczenia niebawem!
Dorota i Aga


