Neratov i Góry Orlickie
W sobotni poranek, 9 sierpnia 2025r. grupa ponad 50 turystów wybrała się na letni górski spacer po Górach Orlickich. Naszym przewodnikiem był lubiany przez naszych turystów Miłosz Lassota i Justynka ( już nie postać tajemnicza :).
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w malutkiej czeskiej wiosce Neratov. Obecnie zamieszkuje ją ok.60 osób. Burzliwej historii tego miejsca wysłuchaliśmy na malutkim cmentarzu, u podnóża kościoła, jedynego w swoim rodzaju i przyciągającego turystów do Neratova jak magnez.
Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Neratovie, ukończony w 1733 roku, przez wiele lat stał jako ruina. 10 maja 1945 roku wystrzelony ze wzniesienia przez żołnierza radzieckiego, niby przypadkowo pocisk przeciwpancerny trafił w dach świątyni. Ogień zniszczył dach oraz drewniane schody, w wysokiej temperaturze stopił się dzwon i mechanizm zegarowy. Niewiele lepszy los spotkał mieszkańców wioski – na mocy dekretu władz czechosłowackich wszyscy zostali deportowani, a wioska opustoszała. Dopiero w 1987 roku do Neratova przyjechał ksiądz Josef Suchár, a wraz nim pierwsze rodziny. Dzięki niemu kościół został wyremontowany – najbardziej charakterystycznym elementem jest szklany dach w kształcie krzyża. Waży około 40 ton. Wnętrze jest surowe, otynkowane i zachwycające w prostocie. W renowacji kościoła brali udział Czesi, Polacy i Niemcy, co uczyniło go symbolem pojednania i dziś mówi się, że jest to kościół dla wszystkich. Dzięki szklanemu dachowi kościół ma wyjątkową akustykę, co czyni go popularnym miejscem dla koncertów. Kościół jest oświetlony w nocy, nie jest zamykany, o każdej porze dnia i nocy można wejść i zatopić się w myślach lub położyć się na podłodze i oglądać gwiazdy. My mieliśmy wyjątkowe szczęście, trafiliśmy na ślub – wyjątkowa sceneria, słońce wpadające przez dach, skromna i urocza panna młoda, rozbrzmiewająca muzyka towarzysząca pannie młodej w drodze do ołtarza – wzruszyliśmy się do łez!
Górska część naszej wycieczki prowadziła dość łagodnym leśnym szlakiem, ale sierpniowe słońce dobrze dało nam się we znaki. Z Neratova doszliśmy na Anensky vrch (992 m n.p.m.). W 1766 roku na szczycie wzniesiono kaplicę, która w 1937 roku została rozebrana. Przed 1910 rokiem postawiono tu niewielką wieżę widokową. Podobno była ona jednak tak niska, że nie sięgała ponad kapliczkę 🙂 W 2010 r. została wybudowana nowa drewniana wieża o wysokości 17 metrów, z której podziwialiśmy przepiękną panoramę Gór Orlickich, Bystrzyckich a nawet Śnieżnika.
Szlak prowadził nas wzdłuż linii fortyfikacji z czasów II Wojny Światowej, mijaliśmy kilka bunkrów, a czego jeden , R-S 87 Průsek, udostępniony jest do zwiedzania w okresie letnim. Minęliśmy też Grupę warowną „Hanička”, czyli 6 schronów bojowych z podziemnymi korytarzami i magazynem. Obiekt ten można zwiedzać z przewodnikiem w weekendy.
Lasem, przez łąki, obok urokliwych domków wypoczynkowych wróciliśmy do Neratova, na zasłużone piwo, knedle i wyjątkowe pierogi.
Dziękujemy Wam nasi piechurzy za kolejną wspólną wyprawę i gratulujemy pokonanego dystansu – 16 km z hakiem! Nasi najmłodsi wędrowcy dzielnie maszerowali, i chociaż czasem nogi odmawiały już posłuszeństwa – dali radę!! Bo tacy właśnie są turyści PTTK – niepokonani!
Miłosz, dziękujemy za opiekę nad naszą grupą, za opowiadanki przyrodniczo – historyczne i jak zawsze wspaniałą atmosferę. Widzimy się niebawem 🙂
Bezpieczną podróż zapewnili nam kierowcy z firmy Turbo – Trans.
Do zobaczenia na szlaku
Krzyś Stanek i Aga Batura


