Z PTTK choćby na koniec świata!
Wycieczka w Kotlinę Kłodzką 4-7 września 2025, zaplanowana w celu wsparcia miast, które najbardziej ucierpiały podczas ostatniej powodzi, przyniosła nam wiele różnorodnych wrażeń.
Zaczęliśmy od Kamieńca Ząbkowickiego, gdzie zwiedziliśmy XIX wieczny pałac holenderskiej księżniczki Marianny Orańskiej- jednej z najbardziej niekonwencjonalnych dam XIX wieku, która przerosła swoją epokę. Pałac jest stopniowo przywracany do dawnej świetności.
Ścieżka wokół Stronia Śląskiego, którą przeszliśmy pierwszego dnia to łatwy, spacerowy szlak z ładnymi widokami na Stronie i otaczające je góry.
W drugim dniu, na trasie, którą prowadził Krzysiu, z Lądka Zdroju na Trojak, Zamek Karpień do Starego Gierałtowa było trochę wspinaczki, jednak atrakcje po drodze – platforma widokowa na szczycie Trojaka, ciekawe formacje skalne, tajemnicze ruiny Zamku Karpień były tego warte.
Ciekawą trasę w kolejnym dniu zaproponował nam i poprowadził przewodnik sudecki – p. Paweł Dywański z Centrum Edukacji Turystyki i Kultury w Stroniu, mieszczącym się w budynku dawnego dworca -polecam jako źródło wszelkich turystycznych informacji.
Z nim właśnie dotarliśmy na Koniec Świata. Trasę zaczęliśmy w malowniczym miasteczku Jawornik, po czeskiej stronie Gór Złotych, gdzie na skalistym wzgórzu wznosi się zamek Jánský Vrch. Idąc dalej czerwonym szlakiem dotarliśmy do kaplicy św. Antoniego i źródła wody o podobno leczniczych właściwościach. Kolejna atrakcja tej trasy to Certova Kazaltena (pol. Diabelska Ambona), formacja skalna z kształtem przypominająca kościelną ambonę. A dalej jeszcze ruiny XIII wiecznego zamku Rychleby, górującego na Raci Udoli, czyli Doliną Raków.
No i zwieńczenie szlaku- miejsce nazwane Koniec Świata.
W drodze powrotnej odwiedziliśmy Lądek, gdzie już kolejny dzień trwał 30 Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady – spotkanie wspinaczy, przewodników, ratowników , autorów książek i filmów o górach. Wśród nich Reinhold Messner- włoski alpinista, który jako pierwszy na świecie zdobył Koronę Himalajów. Nie spotkaliśmy go, ale sfotografował się z nim nasz przewodnik, co widać na załączonym zdjęciu. Było tłoczno, wesoło i kolorowo.
Ostatniego dnia odwiedziliśmy Kłodzko, po którym z wdziękiem oprowadziła nas koleżanka Krysia, niegdyś jego mieszkanka. Potem – trzy godziny w minieurolandzie – parku rozrywki z miniaturami słynnych budowli w otoczeniu pięknej roślinności. To park jak rajski ogród, w którym można podziwiać egzotyczne ptaki, ciekawskie surykatki, białouche marmozetki i chętne do zabawy wiewiórki. Kto nie widział, koniecznie musi się tam wybrać!
Mieszkaliśmy w Stroniu Śląskim, w hotelu „Lew Jaskiniowy”, który przyjął nas miło i gościnnie – dziękujemy i polecamy.
Wśród różnorodnych zdarzeń i wrażeń zdarzyło się i przykre – wypadek naszej koleżanki, która pod koniec trasy drugiego dnia poważnie uszkodziła sobie nogę. Tak to czasami bywa, wystarczy chwila nieuwagi i kłopot gotowy. Na szczęście, dzięki dobrym ludziom i aplikacji „Ratunek” pomoc zjawiła się szybko. W imieniu swoim i Marysi dziękuję wszystkim zaangażowanym w niesienie pomocy i całej naszej solidarnej grupie za pozytywną postawę.
E.W.

ps. Aplikacja RATUNEK to jedyna, oficjalnie zatwierdzona przez polskie służby ratownicze (GOPR, TOPR, MOPR, WOPR) . Dzięki niej, w razie wypadku lub zaginięcia, nawet gdy nie wiesz dokładnie, gdzie jesteś lub nie znasz numeru do służb, możesz szybko i precyzyjnie przekazać swoją lokalizację (z dokładnością do 3 metrów) oraz ewentualne informacje o stanie zdrowia, co znacząco przyspiesza akcję ratunkową.