Rychlebskie Hory – Jesioniki
10 -13 września 2026 r. wybraliśmy się w góry leżące po czeskiej stronie Sudetów.
Po drodze odwiedziliśmy Ząbkowice Śląskie, a w drodze powrotnej Jaskinię Niedźwiedzią.
Ząbkowice Ślaskie- miasto Krzywej Wieży i tajemniczego Frankensteina. Zaczęliśmy zwiedzanie od izby pamiątek regionalnych – ekspozycji rozlokowanej w 18 pomieszczeniach, które obejmują m.in. pamiątki z zakresu archeologii, etnografii, rzemiosła, a także dawne meble mieszczańskie, radia, telewizory i zabytki sakralne. Bardzo bogate i różnorodne zbiory. Potem, po 139 schodach weszliśmy na Krzywą Wieżę, odchyloną ponad 2 m od pionu. Widok z góry wspaniały. Następnie wyruszyliśmy do dawnego gotyckiego zamku, przebudowanego w XVI wieku w stylu renesansowym. Zamek jest zakwalifikowany do kategorii ruin. Są to jednak bez wątpienia jedne z lepiej zachowanych ruin zamkowych w Polsce. Najlepiej zachowały się podziemia, a wycieczka do nich jest bardzo interesująca, podobnie jak jego burzliwe dzieje. Na końcu zajrzeliśmy do Laboratorium Frankesteina, gdzie zrobiło się tajemniczo i… momentami mrocznie. Na szczęście wszyscy uczestnicy wycieczki wyszli stamtąd w komplecie!
Po wszystkich tych miejscach oprowadzali nas przewodnicy z Centrum Kultury i Turystyki, którym za ciekawe opowieści bardzo dziękujemy. Ząbkowice Śląskie pożegnaliśmy z przekonaniem, że warto tu jeszcze wrócić i odkrywać kolejne tajemnice tego niezwykłego miasta oraz spróbować pysznej kawy z żółtkiem w Cafe Pod Krzywą.
Do hotelu „Lido” w Lądku Zdroju dotarliśmy po południu i po rozlokowaniu, większość ruszyła na spacer po najstarszym w Polsce uzdrowisku.
W kolejny dzień, prawie cały w deszczu, wyruszyliśmy z Ramzowej na Serak – jeden z popularniejszych szczytów w czeskich Jesionikach. Szlak czerwony w pierwszej części to wygodne leśne ścieżki pnące się łagodnie w górę z ładnymi punktami widokowymi, z których jednak w ten mglisty, deszczowy dzień niewiele było widać. Pod koniec szlak zmienił się w typowo górską, wąską ścieżkę z korzeniami i mokrymi, śliskimi kamieniami, co sprawiało trochę trudności. Mniej wytrwali turyści wjechali na Serak wyciągiem, z którego w drodze powrotnej z powodu nasilającego się deszczu, wszyscy skorzystaliśmy. Dobrze, że na szczycie mieliśmy okazję trochę podeschnąć i posilić się czeskimi przysmakami w jednym z najstarszych schronisk w Jesionikach – schronisku Jiriho.
Następny słoneczny dzień wynagrodził nam trudy poprzedniego. Z miejscowości Velke Vrbno wyruszyliśmy na górę Vetrow, na której szczycie wznosi się Dalimilowa- malownicza kamienna wieża, którą wielu uznaje za najpiękniejszą w całych Sudetach, a swoim wyglądem wiernie nawiązuje do historycznej wieży, która stała niegdyś na pobliskim Śnieżniku. Nazwę zawdzięcza Dalimilowi Mice, przedsiębiorcy i pomysłodawcy jej budowy. Ze szczytu rozciąga się zachwycająca panorama na Jesioniki, Masyw Ślęży i okoliczne doliny. W pobliżu znajduje się ładne, drewniane schronisko, które zachowało oryginalny wygląd od 1932 r. Po odpoczynku w schronisku, urokliwymi ścieżkami zeszliśmy na parking, gdzie czekał nasz autobus.
To był bardzo udany dzień!
Naszym przewodnikiem przez te dwa dni był, świetny znawca gór, historii i aktualnych wydarzeń, Paweł Dywański. Opowiedział nam wiele ciekawych historii o całej okolicy i Lądku Zdroju, przez który dwa lata temu, po pęknięciu tamy w sąsiednim Stroniu Śl. przetoczyła się potężna fala na rzece Białej Lądeckiej. Woda zrywała mosty (w tym zabytkowy most św. Jana Nepomucena), niszczyła domy i wszystko po drodze. Trwa powolna odbudowa miasta i remonty zniszczonych obiektów, które mogą potrwać jeszcze kilka lat. Słynne zakłady przyrodolecznicze oraz park zdrojowy ucierpiał w mniejszym stopniu i funkcjonują, a kuracjusze i turyści mogą ponownie odwiedzać miejscowość.
W ostatnim dniu wycieczki odwiedziliśmy Jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie- najpiękniejszą jaskinię w Polsce z bardzo bogatą szatą naciekową, o której historii i o tym jak wyglądały niedźwiedzie jaskiniowe zamieszkujące Sudety tysiące lat temu, opowiedział nam sympatyczny przewodnik Tomek.
Natomiast bardzo wąska i stroma droga objazdowa do jaskini dostarczyła nam więcej emocji niż spotkanie z niedźwiedziem w cztery oczy. Brawo dla kierowcy- p. Romka.
Przed wyruszeniem w drogę powrotną zjedliśmy jeszcze smacznego pstrąga w restauracji „Nad Stawami” w Kletnie. Polecamy! Błyskawiczna obsługa dużej grupy, piękne otoczenie, dobre jedzenie.
I tak nasza wycieczka przeszła do historii. Do zobaczenia na kolejnej.
Elżbieta Węgrzynowska