Niezwykłe, nocne zwiedzanie Sokołowska przez turystów PTTK Oddział w Brzegu Dolnym 3 lipca 2026 zaskoczyło nas swymi tajemnicami. Już sam wjazd do Sokołowska był emocjonujący z powodu niskiego wiaduktu, ale mistrzowskie prowadzenie autokaru ocaliło dach i nasze głowy. Przedzierając się przez gąszcz gałęzi dotarliśmy do Leśnego Źródła – klimatycznej restauracji, gdzie czekały na nas gigantyczne kawałki bezowego tortu i kawa! To było prawdziwe wyzwanie, jednak prawie wszyscy zdołali zjeść swój kawałek! Naładowani pozytywną energią i tysiącem kalorii ruszyliśmy z naszym ulubionym przewodnikiem Miłoszem na podbój śląskiego Davos. Już wkrótce ukazały się naszym oczom ruiny „Grunwaldu”, czyli sanatorium doktora Brehmera, znane niektórym z powieści Olgi Tokarczuk „Empuzjon”. Niespodziewanie, oglądając i rozprawiając o historii tego pionierskiego sanatorium gruźliczego, zostaliśmy zaproszeni do wnętrza, gdzie obecnie znajduje się Gabinet Możliwości, monumentalna wystawa sztuki współczesnej i autorski projekt Bożenny Biskupskiej. Dzięki uprzejmości organizatorów zwiedziliśmy wnętrza, podziwiając zarówno pozostałości po dawnym sanatorium jak i prace artystyczne. Niektórzy zobaczyli tam tajemnicze orby, kuliste anomalie świetlne, które przelatywały gdzieś nad głowami i nawet udało się je sfilmować. Po tych przeżyciach ruszyliśmy przez Park Zdrojowy do grobowca rodziny Brehmerów. W drodze pojawili się kolejni niezwykli towarzysze – świetliki, które krążyły wokół nas przyglądając się z ciekawością. A my z ciekawością szliśmy dalej , śladami Kieślowskiego, podziwiając stare wille w stylu tyrolskim i szwajcarskim, stare kino, zameczek Friedensteina, sanatorium „Biały Orzeł”, leżakownię, zamieszkałą wieżę dawnego obserwatorium astronomicznego… aż dotarliśmy do naszej wisienki – cerkwi prawosławnej. Do środka zaprosił nas sam ojciec Jeremiasz i mimo bardzo późnej pory zobaczyliśmy niezwykłe ikony świętych, relikwie, rajskie wrota, polichromie świętych i obrazy podarowane przez ważnych gości. Ojciec Jeremiasz prowadzący życie ascety, podzielił się z nami barwnymi opowieściami, przybliżając lokalne dzieje, kulturę i własną drogę duchową. A my mogliśmy zapalić świece, zgodnie z rytuałem, odpalając od wiecznej lampki, gdyż nie wolno tam używać zapałek i zapalniczek. Świecy nie wolno też zdmuchiwać, tylko gasić palcami. Po takiej uczcie duchowej pozostało nam już tylko podziękować naszym przewodnikom i wracać do domu. Dziękujemy niezastąpionemu Miłoszowi Lassocie, za opowieści z dreszczykiem , dziękujemy wspaniałemu kierowcy PKS za mistrzowskie prowadzenie autokaru, dziękujemy naszym ukochanym turystom, za miłą atmosferę, wzajemną życzliwość i podróżniczy entuzjazm. Do zobaczenia na kolejnych wycieczkach.
Anna Jaruga
Małgorzata Zakrzewska-Michałek